wtorek, 6 lipca 2010

Letnie klimaty...



Słoneczne,tropikalne klimaty zapanowały w moim mieście:-) Plaża na rynku Manufaktury kusi i zaprasza do zabawy...:-)
KOCHANE! Mam niestety problemy z domowym sprzętem i moje blogowanie zostało utrudnione. Całe szczęście nie jestem uziemiona całkowicie i mogę odwiedzać Wasze strony:) Na początku podzielę się z Wami moim SZCZĘŚCIEM!!! Dostałam piękne przesyłki,które sprawiły mi ogromną radość:-) KINGA (FemiArt) przygotowała dla mnie przemiłą niespodziankę:-)Same zobaczcie!!!DZIĘKUJĘ PRZEPIĘKNIE!!!KOCHANA JESTEŚ! Wygrałam konkurs u Jolanny:-) aż do tej pory nie mogę uwierzyć. Domeczki są prześliczne! Ozdabiają teraz moje domowe wnętrze.DZIĘKUJĘ ŚLICZNIE!!! Byłam totalnie zaskoczona bo jeszcze nigdy nic nie wygrałam...a tu taka nowina!


Prawdziwy skarb z bałtyckich głębin. Część z Was wybiera się pewnie nad morze...Dlatego pomyślałam,że przypomnę o zaletach słonecznego bursztynu i zmotywuję Was do porannego spaceru brzegiem morza by wyzbierać cenne okazy na wakacyjną pamiątkę, biżuterię czy nalewkę ... Bursztyn ma właściwości bakteriobójcze. Zawiera cenne mikroelementy :wapń, żelazo, magnez, potas, krzem ,kwasy żywiczne oraz związki organiczne połączone z jodem. To sprawia,że jego cudowne działanie i zastosowanie jest nieograniczone:-) Dziś chciałabym wam polecić prostą nalewkę ze słonecznego,złocistego jantarka:) Nalewka bursztynowa ma wszechstronne zastosowanie. Najlepiej pić ją jesienią i zimą,kiedy atakuje nas grupa( 3 krople w herbacie). Tą miksturą można codziennie nacierać plecy i klatkę piersiową podczas zapalenia płuc i oskrzeli, przy gorączce i przeziębieniu. Przy migrenach i bólach głowy pomoże kilka kropel wmasowanych w skronie.Ja niestety często takie bóle miewam i wspomagam się wtedy takimi kroplami, które pomagają w pewnym stopniu zminimalizować ból. Bóle reumatyczne złagodzi nacieranie chorych stawów . Przepis na ową nalewkę jest bardzo prosty. Około 20-25g drobnego bursztynu należy zalać czystym spirytusem (100-125 ml) . Odstawić na 10 dni w ciepłe miejsce. Od czasu do czasu wstrząsnąć. Po 10 dniach nalewka jest gotowa:) Po wyczerpaniu nalewki można rozdrobnić bursztyn i powtórnie zalać . Polecam... :-) A to broszki, które ostatnio zrobiłam... Słoneczne ,letnie, zwiewne klimaty opanowały ulice naszych miast. Kwiaty to jeden z najbardziej letnich trendów:-)Dlatego jeśli nie przepadacie za wzorem w kwiaty na waszych letnich sukienkach czy spódnicach -ciekawym pomysłem jest udekorowanie stroju np. broszką w takim kształcie.Wielką miłośniczką takich dodatków jest oczywiście bohaterka "Seksu w wielkim mieście" Carrie Bradshaw :-) Cała moja zabawa z kwiatkowymi broszkami zaczęła się właśnie od podpatrywania zwariowanego, szalonego stylu Carrie. Niestety mój charakter pracy wymaga ode mnie stonowanego biurowego wyglądu...Dlatego na szaleństwa,tęczowe kolory , eksperymenty mogę pozwolić sobie w wolnym czasie:-)A takie brochy mogą zmienić , upięknić:)kreację w jednej chwili... Mogą być kolorystycznie dobrane do reszty stroju lub kontrastowe. Dopinając do torebki jako ozdobę, można odnowić jej look:-) W prosty, tani sposób można wyczarować coś fajnego...Popłynęłam w te klimaty i z pewnością w moich kolejnych wpisach pokażę kolejne broszkowe kwiaty:-) A teraz żegnam się z Wami serdecznie przesyłając słoneczne buziaki!!!Dziękuję za odwiedziny! Pa....

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Pierwszy dzień lata.....

Zapraszam na aromatyczną ,kwitnącą herbatę o wyjątkowym,delikatnym smaku wanilii... Na powitanie fragment książki "Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam" Paulo Coelho " Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los.

Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje. Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w tysiącach i jednej rzeczy, które wydaja się nam takie same. Ten moment istnieje naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.

MOJE KOCHANE! Większość z Was jest na co dzień pochłonięta tworzeniem różnych wspaniałości rękodzielniczych i istniała obawa,że mogłyście przegapić ważną datę w kalendarzu. Dlatego Matylda postanowiła cicho przypomnieć ,że ....dni między 21 a 24 czerwca to wyjątkowa pora.MAMY LETNIE PRZESILENIE:-) Czeka nas najkrótsza noc w całym roku...Dawni Słowianie nazywali ten czas sobótką lub kupalnocką. Urządzali liczne zabawy , rytualne kąpiele i w ową niezwykłą noc szukali kwiatu paproci. Warto zainspirować się tym starym zwyczajem , bo ów kwiat symbolizuje życiowe cele i marzenia, które mogą się spełnić:-) (Oczywiście nie namawiam Was do szukania w środku nocy kwiatu paproci! ha ha...) . Jestem spontaniczna,ale w dzisiejszych czasach takie nocne wyprawy z fantazją, mogłyby zakończyć się niemiłą niespodzianką.Dlatego proponuję narysować lub wykleić swój prywatny kwiat paproci. Zastanówcie się co jest dla Was najważniejsze i narysujcie tego symbole :-) Pomysł podobny do mapy marzeń. Zapraszam na blog Justynki, która bardzo szczegółowo i ciekawie potraktowała temat owego święta :-) Dawno nie pisałam o aromaterapii... A wiosenno-letnia pora to doskonały czas by uwolnić fantazję i stworzyć własną,wyjątkową kompozycję zapachu.Co Wy na to MOJE DROGIE? Oczywiście stworzona przez nas woda toaletowa nie będzie służyła nam dłużej niż miesiąc,ale...świadomość,że popełniłyśmy ją same jest BEZCENNA i daje ogromną frajdę:-) Aby stworzyć idealny zapach na lato,trzeba wybrać się na kwiatowe łowy:-) Będziemy potrzebować kubka świeżo zebranych płatków z silnie pachnących gatunków. Osobiście polecam : lawendę,bez, frezję lub róże:-) Przyznam,że to właśnie te ostatnie bajkowe kwiaty zainspirowały mnie do tego pomysłu. Na mojej działce unosi się przepiękny różany aromat,który dodaje mi skrzydeł:-) Na początku proponuję by zacząć od jednego ,podstawowego zapachu...a dopiero później eksperymentować z mieszaniem różnych kwiatów.Sama produkcja owych perfum przebiega tak : bierzemy miskę i wykładamy ją gazą. Następnie wysypujemy posiekane płatki kwiatów i zalewamy dwoma kubkami wody. Przykrywamy i zostawiamy na noc w chłodnym miejscu. Następnego dnia unosimy gazę i wyciskamy mocno by płatki oddały cały aromat. Płyn wlewamy do garnuszka i podgrzewamy na minimalnym ogniu tak długo,aż powstaną nasze letnie perfumy . Następnie przelewamy je do szklanej buteleczki. Mam nadzieję,że pomysł przypadnie Wam do gustu:-) Jest to zajęcie pracochłonne,ale ...przyjemne i pachnące:-) Kochane! Skoro jestem już w tym aromatycznym temacie to chciałam Wam serdecznie polecić książkę pt "Pachnidło" . Książka zrobiła na mnie duże wrażenie (w przeciwieństwie do filmu) . Świat składa się z milionów woni, przenikających się wzajemnie, tworzących niepowtarzalne związki zapachowe. Od tego, jaki zapach wydzielamy, zależy czy ludzie nas kochają, czy też nienawidzą:-) Lato śmiało zapukało do naszych okien... Każdą wolną chwilę spędzam w moim "matyldzim" ogrodzie:-)

Broszki,które ostatnio zrobiłam:-) MOJE DROGIE! Zostałam wytypowana przez Izę ( Domek na drzewie) do kolejnej zabawy!Dziękuję ślicznie! Jeden dzień z życia w 5 odsłonach. Przyznam,że od razu wiedziałam jaki dzień tygodnia rozłożę na łopatki:) SOBOTA to mój ukochany dzień...Wtedy nadrabiam zaległości i mam więcej czasu na przyjemności. (W celu powiększenia proszę klikać na wybrane zdjęcie). Wiem,że znowu przesadziłam z długością wpisu...ZA CO SERDECZNIE PRZEPRASZAM:-) Blogger Templates

Blogger Templates

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Różności.....

Miałam zapotrzebowanie na bananowo-czekoladową broszkę, która rozjaśni i ożywi moje stonowane ,biurowe ubrania. Powstało coś takiego...,wesołego z czterema kokardkami (A w tym roku kokardki są baaardzo modne-ha ha...).
Są takie chwile, kiedy człowiek ma absolutną świadomość doskonałości danego momentu....i wie, że jest bezwarunkowo szczęśliwy. Moim kawałkiem nieba i miejscem gdzie wypoczywam , ładuję się pozytywną energią jest moja mała, matyldzia działka, którą nabyłam jesienią minionego roku. Teraz wiem,że ten spontaniczny zakup był mi naprawdę potrzebny. Mimo,że ogrodnictwo jest obecnie sferą, którą dopiero poznaję...-sama obecność w tym miejscu i zabawa z roślinami-daje mi ogromną porcję radości i wypoczynku... Nie siedzę całymi dniami, wieczorami nad stertą pism i dokumentów...Słoneczna aura sprawiła,że oddałam się ogródkowej pracy w tym magicznym dla mnie miejscu :-)Wiem,że pewna wyjątkowa osóbka o imieniu Iza -też ma podobne marzenia o własnym kolorowym, pachnącym miejscu... Kochana- trzymam kciuki by ta chwila szczęścia spełniła się w błyskawicznym tempie...


Moje Drogie – przez to słodkie lenistwo i prace w ogrodzie mam spore zaległości! W sobotę (29 maja) odbyło się spotkanie autorskie z Moniką Sawicką (autorką książek kierowanych do kobiecego grona). Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tym wyjątkowym zdarzeniu. Monika Sawicka promowała w Łodzi swoją najnowszą książkę pt. "Kolejność uczuć". Osoby, które śledzą na bieżąco mojego bloga- wiedzą, że chętnie sięgam po pozycje tej autorki. Monika ma niezwykłą zdolność lekkiego opisywania trudnych tematów. Pisze przecież o śmierci, przebaczaniu, poszukiwaniu swojego miejsca w świecie, a wszystko to przeplatane jest scenami pełnymi poczucia humoru. Choć w jej książkach nie znajdziemy ckliwych scen i melodramatycznych rozwiązań, jest nadzieja i wiara w to, że możemy tak naprawdę wszystko. Monika Sawicka specjalnie z myślą o swoich fanach upiekła PYSZNĄ szarlotkę, którą podczas trwającego spotkania częstowała wszystkich jej nastoletnia córka. Ponad dwugodzinną rozmowę poprowadziła znana łódzka dziennikarka radiowa Joanna Kowalska-Ekert, która jak się później okazało, prywatnie jest również wielką miłośniczką literatury kobiecej. Dodatkowo dla urozmaicenia w przerwach całego spotkania Jan Michalski czytał wszystkim przybyłym ktosiom:-) wybrane fragmenty najnowszej książki autorki.
Wraz z przypływem słonecznej, ciepłej aury... postanowiłam urozmaicić to Nasze blogowanie i wprowadzić nową zabawę ,która pozwoli bliżej poznać Wasze gusta i codzienne słabości. Zauważyłam, że poprzedni pomysł z 10 zdjęciem cieszył się dużym powodzeniem na Waszych stronach. Iza ,o której już dziś wspominałam- ma genialny pomysł na kolejną fotograficzną przygodę ,która z pewnością rozprzestrzeni się w mgnieniu oka po naszej kobiecej społeczności. Temat - jeden dzień z życia...;-)A jakie zasady? Należy zrobić 5 zdjęć z danego dnia, o różnych porach. I napisać kilka słów o tymże dniu:) Zostałam już wytypowana do ukazania mojego matyldziego dnia w 5 odsłonach.DZIĘKUJĘ ŚLICZNIE! Zapewniam Cię , że w następnym wpisie zaprezentuję foto day .... A teraz moja propozycja. Przyznaje się, że to pomysł zaczerpnięty z You Tube , gdzie owa zabawa cieszyła się dużą popularnością. TEMAT : 5 rzeczy, które odmieniły moje życie. Chciałabym by temat został potraktowany lekko, z przymrużeniem oka . Nie będę osobiście wspominała o rzeczach globalnych ,które wywarły na moje życie duże znaczenie...Mam tu na myśli rodzinę, studia czy pracę..... Mam nadzieję,że przyłączycie się do wspólnej zabawy. Zacznę mało skromnie od siebie :-D ha ha.... 5 rzeczy, które odmieniły życie Matyldy ! 1)Internet - który jest dla mnie nie tylko cennym źródłem informacji i nowinek ze świata mody :-),ale przede wszystkim dał mi możliwość poznania wielu ciekawych ludzi. Na jednej ze społeczności internetowych poznałam swoje przyjaciółki i mojego narzeczonego:-) Dlatego mogę śmiało powiedzieć,że... spadł mi on z nieba:-) Gdyby wirtualna przestrzeń nie istniała moje życie byłoby z pewnością inne...,mniej szalone, kolorowe. 2) Książka "Sekret " - Rhonda Byrne .Pamiętam,że na początku podchodziłam do niej dość nieufnie...Wierzyć mi się nie chciało,że mamy aż tak istotny wpływ na swoje życie.Dzięki niej dowiedziałam się jak wykorzystywać prawo przyciągania w każdym aspekcie swojego życia :-) 3) Działka -Moje małe, zielone schronienie... To miejsce gdzie regeneruję siły i napełniam się pozytywną energią Tutaj zapominam o codziennościach, pracy itp..4) Czerwona herbata- tak Moje Drogie-to nie żart. Przyznaję się,że jestem uzależniona od tego napoju. Dziennie wypijam średnio 8 /9 szklanek i jeszcze mi małoooo. Herbata czerwona,( podobnie jak jej zielona siostra)- jest zdrowa ,ale wszystko z umiarem...Mam świadomość,że czasami przesadzam i nie potrafię się opamiętać:-/ To jak do tej pory moje jedyne uzależnienie...Pierwszy łyk herbacianego ,czerwonego trunku zmienił moje życie...:-) 5) Na koniec nie zaskoczę pewnie moich przyjaciół...Matylda nie potrafi żyć bez zapachów...Zawsze otaczam się perfumami,kadzidełkami, świecami zapachowymi i moimi ulubionymi olejkami do aromaterapii. W domu, pracy zawsze towarzyszy mi jakiś zapach...Dobieram je (podobnie jak muzykę) -w zależności od nastroju... Mam już dość pokaźny zbiór kadzidełek i olejków , które zapełniają mój aromatyczny koszyk:-) Lawenda ,zielona herbata, pomarańcza czy drzewo sandałowe...Ach...wspaniałości...Uczta dla zmysłów!- KONIEC !Mam nadzieję,że Was nie zanudziłam....Jeśli tak to PRZEPRASZAM Z GŁĘBI SERCA... Ostatnio mało pisałam i miałam niedosyt:-) Do zabawy zapraszam: Izę (elisaday79), Kingę ( FemiArt), Justynkę (Sarmatix), Anię (cynamonowo - jaśminowo) , Joluś (Między ziemią a niebem) Gusię (Bocianie Gniazdko), Grabkę (DECOFABRYKA). Przesyłam garść słonecznych buziaków!!!Dziękuję za odwiedziny i za pamięć:-) Blogger Templates

Blogger Templates